-Tak.- Powiedziałem krótko. Poszliśmy się wysuszyć pod jedno z drzew.
Nagle poczułem, że coś na nas patrzy.
- Czujesz to? - Zapytałem rozglądając się.
- Nie... a może jednak?- Odparła.
Wstaliśmy. Zauważyłem światło i poszedłem w jego stronę. Dotarliśmy
do... Lodowej Jaskini jakiejś. Zacząłem się rozglądać. Nagle wyszedł
wielki smok. Wyglądał tak:
Był piękny. I jak widać przyjazny. Podszedł do nas i zaczął się łasić.
- Fajny!- krzyknąłem. Bibi znieruchomiała. Nagle smok przestraszył się i uciekł.
- Co mu się stało? - odparłem zdziwiony.
<Bibi?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz