Bardzo dobrze się znałam na zwierzętach i je bardzo lubiłam, ale nie chciałam by Picallo o mnie myślał jak o nudnej waderze.
- To jest jego jaskinia. Lepiej chodźmy, może nas zaatakować.
Wiedziałam że nas ni zaatakuje, ale było mi tam trochę zimno.
Szliśmy i trafiliśmy na lodowy korytarz. Nigdzie nie było wyjścia,
mówiąc prościej utkneliśmy. Było zimno i trochę ponuro.
- I... I co teraz? - Zapytałam zaniepokojona.
Picallo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz