Postanowiłam
przejść się po okolicach watahy. Biegałam i skakałam po kamieniach gdy nagle
zauważyłam paprotnikowy las. Przed lasem widniał znak:
Karbońska
Puszcza. Mało wilków wraca żywych.
-A co
mnie to?-pomyślałam i weszłam do środka. Najpierw przez pierwsze pół godziny
nic się nie działo lecz później drzewa zaczęły bardziej szumieć i wyginać się
na wszystkie strony, woda pluskała tak że cała byłam mokra. Coś mnie kusiło i
musiałam. Postawiłam łapę na jeziorko i nagle cala woda wychlapnęła i wciągła
mnie jak tornado do środka. Przede mną stał wilk wyglądał tak:
-Czego
chcesz?-zapytał głosem mrożącym krew w żyłach.
-Niczego-odpowiedziałam-Woda
sama mnie tu ściągnęła powiedziałam.
-Teraz
za to zapłacisz... Za to że śmiałaś tu przyjść-krzyknął i rzucił się na mnie.
Bójka trwała z 10 min lecz w końcu wyrwałam się i uciekłam po dziwnych
schodach. Byłam znowu przed spokojnym jeziorkiem, wiatr nie wiał, słonko
świeciło. Było tak jak przed tem... Wyszłam spokojnie z lasu i wróciłam do
mojej jaskini. Tak jakby nic się nie stało.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz